Elektroniczne Wibracje: Ucieczka muzyczna do Berlina!

01.03.2016 0 komentarzy
Autor: Dawid Korniak, Zdjęcia: Archiwum klubów

W styczniowym wydaniu gazety ukazał się mój artykuł na temat clubbingu w Berlinie. Tak jak pisałem - nie jestem aż tak częstym bywalcem klubów berlińskich, choć parę razy udało mi się odwiedzić to miasto w tym celu. Po napisaniu wspomnianego już artykułu zdałem sobie sprawę, iż aby lepiej przybliżyć sytuację czytelnikom, porozmawiam z kimś, kto „Zna się na rzeczy”. Dlatego skontaktowałem się z moim znajomym - Subsonikiem, który na imprezy w Berlinie udaje się zdecydowanie częściej. Dzisiaj wywiad na temat jego wspomnień, odczuć, różnic.

 

Berghain


hot°: Cześć. Przed podróżą pozostańmy jeszcze w Szczecinie. Jak oceniasz obecną scenę klubową w naszym mieście?


Myślę, że jest całkiem przyzwoicie. Scena jest trochę chaotyczna i rozproszona, ale dobre imprezy odbywają się regularnie. Elektronikę można znaleźć nie tylko w klubach, ale również na wielu specjalnych eventach, w nietypowych miejscach.


hot°: Które kluby w Berlinie udało Ci się odwiedzić?


://about blank, Arena Club, Bar 25, Berghain/Panorama Bar, Casino, Chalet, Club der Visionaere, Else, Farbfernseher, Horst Krzbrg, KaterBlau, KaterHolzig, Kosmonaut, Maria am Ostbahnhof, Rechenzentrum/Funpark, Ritter Butzke, Salon-Zur Wilden Renate, Sisyphos, Suicide Circus, S.K. Robinson, Stattbad, Tape, Watergate, Weekend oraz sale koncertowe: Arena/Glashaus, Astra Kulturhaus, Columbiahalle, E-Werk, Kesselhaus i Postbahnhof.

 

Sisyphos


hot°: Pokaźna lista ;) Teraz może być trudniej: który z ww. klubów wspominasz najlepiej i dlaczego?


Najlepiej wspominam dwie pierwsze wizyty w Berghain w latach 2008-2009. To było nie do opisania. Po prostu inny świat.


hot°: Z twojej perspektywy: Co sprawia, że ludzie aż tak bardzo jarają się Berlinem. Dlaczego wszyscy tak bardzo chcą doświadczyć zabawy w tym mieście? Jakie clubbingowe możliwości daje to miasto?


Jakość, wyjątkowość, nieskończoność… Brzmi zabawnie, ale myślę, że wszystko kryje się w tych słowach.

 

WatergateWatergate


hot°: Jakie widzisz różnice w tutejszym clubbingu, a tym oddalonym o te 120-150 km od nas.


Różnic jest tak wiele, że właściwie można zaryzykować stwierdzenie, że wszystko jest inne. Kluby otwierają się późno, najczęściej po północy, a imprezy trwają długo i długo… w tym przypadku oznacza - bardzo dłuuugo, bo nawet 72 godziny. Drugą zasadniczą różnicą są kolejki przed klubami, czasem sięgające nawet 4 godzin czekania. Po odstaniu swojego dalej nie mamy gwarancji wejścia, bo czeka nas rozmowa z selekcjonerem lub czterema selekcjonerami haha (temat na osobny artykuł).


Po szczęśliwym przejściu bramki, przeszukaniu przez ochronę, zaklejeniu obiektywu smartfonu, zapłaceniu 8-15 euro wstępu, przybiciu pieczątki (dzięki której można wychodzić z klubu i wracać z powrotem ile dusza zapragnie) możemy wreszcie cieszyć się imprezą.


W klubach panuje atmosfera wolności, którą ogranicza tylko zakaz robienia zdjęć. Ludzie są uśmiechnięci i ciekawie ubrani. Zabawa trwa bez względu na porę dnia, jakby jutra nie było. Berlińczycy piją piwo, drinki z winem musującym, yerba mate z wódką, pfefferminz i owocowe lemoniady. W klubach wisi dobre nagłośnienie, jest głośno, tłoczno, a muzyka porywa do tańca. Czasem po prostu nie chce się wychodzić.

 

Kater Blau


hot°: Powróćmy na chwilę do naszego miasta. Sięgając pamięcią wstecz, swego czasu ponoć mówiło się, iż „Szczecin jest drugim Berlinem”. Czy rzeczywiście coś w tym było? Z opowieści wiem, że znacznie więcej działało miejsc undergroundowych, nasze miasto gościło też dużo osobistości…


Oczywiście! W okolicach nowego millenium było bardzo dużo inicjatyw klubowych. Powstawały miejscówki, o których pamiętają dziś tylko najstarsi klubowicze. W klubach takich jak: Taras Cafe, Laboratorium, Sonar Cafe, Neuron, Cafe Pravda, Brama Jazz Cafe czy Mezzoforte bardzo często gościli dj-e z Berlina. Tylko do 2005 roku w Szczecinie grali: Dixon, Jazzanova, Kiki, Ame, Anja Schneider, Martin Landsky, Wighnomy Brothers (Robag Wruhme), Dub Taylor (Tigerskin), Tom Clark, John Tejada, czy Oliver Koletzki. Robi wrażenie, prawda?


hot°: Czy w wielu klubach jest ostra selekcja? Punktem odniesienia niech będzie owiane sławą Berghain.


Można powiedzieć, że w prawie każdym klubie na wejściu spotykamy się z pewną formą rozmowy/selekcji. Pytają nas czy wiemy, jak nazywa się klub, kto gra na imprezie, skąd jesteśmy, w ile osób próbujemy wejść, gdzie bawiliśmy się wcześniej itp. Dobrze mówić trochę po niemiecku, nie przychodzić w grupach większych niż dwie osoby.


Warto też odpowiednio dopasować ubiór. Każdy klub ma swoje widzimisię, jeśli chodzi o dobór gości, a selekcjonerzy potrafią być naprawdę niemili. W klubach takich jak Berghain, KaterBlau, czy Sisyphos na bramce odpada nawet 50% gości, więc dobrze przed wyjazdem poczytać w Internecie trochę o klubie, do którego się wybieramy i panującym w nim dress codzie.

 

Prince Charles

 

hot°: Berlin to miasto, w którym na naprawdę dobrą imprezę można trafić codziennie. Zarówno w poniedziałek jak i niedzielę. Niekiedy najlepsze imprezy są w tych miejscach, w których grają osoby kompletnie nieznane. Berlińczycy wręcz wolą tego typu imprezy, kluby. Jest to sytuacja odwrotna do naszej, gdyż zdecydowanie mniej jest klubowiczów na imprezach, na których grają jedynie lokalni (choć są wyjątki). Dzięki temu chyba ciężko nam ocenić, jak wielu uzdolnionych dj’ów mieszka w Berlinie…


Tak, to prawda. Impreza w Berlinie trwa praktycznie non stop i nie dotyczy to tylko klubów, ale i pubów, kawiarni, stacji metra, parków itp. Berlin czasem dyktuje trendy, a czasem ma je kompletnie gdzieś. Kiedyś największe nazwiska muzyki elektronicznej były obecne na każdej imprezie, teraz nawet w najpopularniejszych klubach rządzą rezydenci i lokalni dj-e, związani z miejscowymi wytwórniami oraz ich goście. Uspokajam jednak, gwiazd nadal nie brakuje.

 

hot°: Którą imprezę w Berlinie wspominasz najlepiej?

 

Dirtybird Night w Watergate, w lipcu 2008 roku.

 

Kosmonaut

 

 

hot°: Co sprawia, iż Berlin przyciąga Cię do siebie?

 

Berlin zaskakuje i inspiruje, jest po prostu nie do podrobienia. Każda wizyta tam, to trochę jak ucieczka do innego świata i miła odskocznia od naszej szczecińskiej rzeczywistości. Polecam każdemu!

 

hot°: Czy już zaplanowałeś kolejną wycieczkę? Wybrałeś już datę? Miejsce?

 

W okolicach majówki planuję wybrać się do [ipse], Prince Charles i Griessmuehle.

 

hot°: Dzięki za wywiad :)

 

Moim rozmówcą był Subsonik - dj ze Szczecina, zajawkowy klubowicz, członek kolektywu Canalia.

 

Ritter Butzke

Zur Wilden Renate

 

Komentarze

Komentarze

Brak komentarzy.

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach i opiniach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Publikowane komentarze są tylko i wyłącznie prywatymi opiniamii użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.