Odwiedzamy Berlin: Alex Kühl - Berlińczyk i Szczecinianin

03.02.2016 0 komentarzy
Autor: Dawid Korniak, Zdjęcia: Archiwum

Z cyklu Odwiedzamy Berlin… choć tym razem można powiedzieć, że to Berlin odwiedza Szczecin. Może nie wszyscy wiedzą, ale istnieje w naszym mieście Domek Grabarza, znany również jako Klub Storrady. Jest to miejsce, w którym kultura spotyka się z zagadkowością i tajemniczością. Opiekuje się nim nasz rozmówca, Alex Kuhl, który 20 lat swojego życia spędził w Berlinie. Rozmawiamy z nim o rzeczach poważnych jak różnice kulturowe, kwestia imigrantów a także o sprawach bardziej przyziemnych jak ciekawe berlińskie miejsca z poza utartych szlaków i oczywiście … o kebabach ;)

 

Alex

 

hot°: Przez pierwsze 20 lat swojego życia mieszkałeś w Berlinie. Opisz nam w kilku słowach jak wyglądała twoja edukacja, jaki panuje styl nauczenia w szkołach niemieckich. Jak wyglądają relacje koleżeńskie w klasach.


Podstawówka 1—6, potem gimnazjum od 7 do matury – łącznie 13 lat nauki. Pierwsze lata to klasyka, w ławeczce po dwie osoby. Czasami ustawialiśmy się w jakieś koła, literę w kształcie U, aby była lepsza więź pomiędzy uczniami, a nauczycielami. Relacje pomiędzy nami były raczej dobre, luźne. Im wyższa klasa, tym bardziej stawały się one nawet koleżeńskie. Na maturze wybieraliśmy dwa przedmioty, które się zdawało. Potem odbyłem służbę zastępczą – około rok czasu.


hot°: Gdzie balowałeś będąc nastolatkiem mieszkającym w Berlinie?


Zdecydowanie w Berlinie! Nie byłem i nie jestem wielkim fanem dyskotek…i kluby w których bywałem już nie istnieją. Ale najfajniejsze i tak były domówki. Wychowywałem się w raczej bogatej dzielnicy Berlina i wielu znajomych mieszkało w domach, czasem nawet z basenem. Domówki z basenami… Tak - chyba najlepsza sprawa! A najlepiej wspominam imprezy, na które nie byłem zapraszany. Jak dla każdego pewnie - najfajniejsze są też spotkania w plenerze.

 

Curry 36


hot°: Dlaczego przeprowadziłeś się do Szczecina? Jak długo tutaj mieszkasz? Nie żałujesz tego wyboru..


Właśnie zaczął lecieć dziesiąty rok… Przeprowadzka? To była zwykła ciekawość! Decyzja została podjęta po skończonych studiach w Saksonii, a studiowałem Zarządzanie Mediami. Potrzebowałem zmian. Często przyjeżdżałem na wakacje do Polski i chciałem po prostu spróbować czegoś nowego. Poznać kraj, kulturę, nauczyć się języka. Dlatego postanowiłem zerknąć do Szczecina… Jest blisko Berlina, a ze Szczecina pochodzi część mojej rodziny. Czy żałuję? Myślę, że nie. Gdybym żałował, to bym tyle tutaj nie przebywał.

 

hot°: Wytłumacz wszystkim, jak to się stało, że opiekujesz się Domkiem Grabarza?


Opiekuję się, ponieważ moja mama kiedyś odkryła ten domek… Założyła stowarzyszenie, które miało tutaj swoją siedzibę. Chyba można powiedzieć, że uratowała to miejsce przed zapadnięciem. Prowadziła je przez około 10 lat, potem chciała już z tego zrezygnować. Trochę udzielałem się w tym miejscu i kiedy mojej mamie odechciało się pracy tutaj, postanowiłem spróbować swoich sił - i tak już pozostało do chwili obecnej.

 

Klub Storrady "Domek Grabarza"


hot°: Czy zaobserwowałeś jakieś większe różnice pomiędzy Niemcami, a Polakami?


Nie widzę jakichś większych różnic. Uważam, że coraz bardziej się one zacierają. Wszystko zależy od indywidualności danych osób. Tak samo fajną osobę można spotkać tutaj, jak i również tam.

 

hot°: Aktualnie mocno kontrowersyjnym tematem jest podejście do kwestii obcokrajowców. Masz dużo przyjaciół wśród berlińczyków, co oni tak naprawdę sądzą o tym problemie.


Moi znajomi są bardzo otwarcie nastawieni i nawet znam osobiście takich, którzy chodzą do obozów imigrantów i starają się pomóc tym osobom. Na miejscu pytają czy znasz języki czy masz jakieś umiejętności… Wszyscy są potrzebni, nawet osoby do zabaw z dziećmi.


Oczywiście jest to problem, gdyż fala imigrantów jest duża. Trzeba wyselekcjonować osoby, które powinny zostać, bo faktycznie nic innego im nie zostało, nie mają dokąd wracać. Natomiast takich, którzy przyjechali tylko po to, bo im powiedzieli, że tu dostana wszystko za darmo – należy odesłać. W życiu miałem ze dwa przypadki, kiedy ktoś chciał ode mnie siłą coś wyegzekwować i wcale nie byli to imigranci. Nie nastawiam się negatywnie do tego problemu.


Wkurza mnie populizm mediów w dzisiejszych czasach odnośnie tego tematu i taka zwyczajna łatwowierność ludzi. Społeczeństwo potrafią dzielić zwykłe filmy i fotki w sieci - bez głębszego sprawdzenia. Nakręca to spiralę nienawiści, a często się okazuje, że ten materiał pochodzi w ogóle z innego czasu i z innego miasta czy kraju. Naprawdę przeraża mnie ta niewiedza, która rodzi bojaźliwość, a która następnie doprowadza do obecnej sytuacji.

 

Savignyplatz


hot°: Pora wyluzować, zmienić lekko klimat naszej rozmowy: Co byś polecił szczecinianom chcącym wybrać się do stolicy Niemiec? Nie pytam oczywiście o standardowe miejsca, jak Alexanderplatz czy Reichstag.


Ja zawsze lubię chodzić po Flohmarktach czy na Mauerpar, na Friedrichstrasse czy Tiergarten. Lubię również markty, przeważnie warzywne - blisko Yorckstraße – dobre produkty za fajne ceny. Odwiedzam też często sklepy tureckie, w których można dostać świeże produkty. Najbardziej polecam po prostu zapuścić się w któreś rejony miasta i próbować po swojemu… Najfajniejsze są te miejsca, o których się nie mówi, zawsze lubię sam odkrywać nowości – polecam to też innym.

 

hot°: Twoje ulubione miejsca w Berlinie: klub, knajpa, miejsce spotkań ze znajomymi?


Tego miejsca już nie ma, dobrze wspominam Hanky Panky. Niestety gentryfikacja doprowadziła do upadku tego lokalu, teraz jest tutaj coraz porządniej. Ale blisko tego miejsca znajduje się dalej Zum Hecht, czyli „u Szczupaka” – gdzie można oglądać mecze piłkarskie. Wszystko w okolicy S-Bahn Charlottenburg.

 

Turmstrasse (kebab)


hot°: Mocno subiektywne ale jakże ważne ;): najlepszy kebab w Berlinie jest na….


Zawsze chodziłem na Yorckstraße oraz przy U-bahn Turmstraße – tam jest dostępnych mnóstwo kebabów, kilka naprawdę dobrych.


hot°: Trzymając się klimatu gastro, poleć nam jakieś niedrogie lokale z tajskim i indyjskim jedzeniem. No i oczywiście gdzie zjeść dobrego currywursta?


Indyjskie, to oczywiście przy Gotzkowskystraße - Maharadsch. Znane currywurst zjecie ponoć przy Mehringdamm na Curry 36, jeden z kanclerzy lubił tam jeść – stąd popularność tego miejsca. Ja polecam przy Wittenbergplatz, tam znajdziecie kilka naprawdę smacznych. Szczególnie dobry jest naprzeciwko KaDeWe. Potem polecam wejść do środka domu towarowego, udać się na samą górę i wypić dobrego Pilsnera.

 

Zum Hecht

Komentarze

Komentarze

Brak komentarzy.

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach i opiniach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Publikowane komentarze są tylko i wyłącznie prywatymi opiniamii użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.