Odwiedzamy Berlin: Sea Life i AquaDom

07.12.2015
Autor: Dawid Korniak, Zdjęcia: Piotr Żelachowski

Przed Wami kolejna odsłona Berlina. Tym razem odwiedziliśmy, opisaliśmy i sfotografowaliśmy dla Sea Life i AquaDom, akwarium – raczej nietypowe jak na standardy tego typu obiektywów. Swoją oryginalność zawdzięcza: kilku ciekawym pomysłom na aranżacje wnętrza i prezentacje fauny morskiej. Z drugiej strony nie jest to kompleks jakoś wybitnie piękny, nowy czy spektakularny, więc swoje braki musi wyrównywać właśnie dobrym pomysłem.  

 

Autor: Piotr Żelachowski

 

 

Naszą wycieczkę zaczęliśmy od zakupu naklejek, będących opłatą – podatkiem ekologicznym nałożonym na każdego posiadacza auta, który wybiera się do Niemiec. Myślę, że większość Czytelników wie o co chodzi - dodam tylko, że w Szczecinie, naklejki są w stałej sprzedaży na stacji benzynowej Shell w Kołbaskowie. Można je również zamówić w Internecie (taniej), ale trzeba na nie poczekać kilka dni. Są pewnie i inne sposoby, ale ich nie znam ;) W każdym razie, trzeba to zrobić, nie jest to kosztowne (około 80 zł za rok), a dające satysfakcje z ekologicznego zachowania oraz chroniące nasze tyłki przed sporym mandatem ze strony niemieckiej policji. Myślę, że zwłaszcza ten drugi argument przemawia do wyobraźni.

 

W każdym razie po zakupie naklejki, dojechaniu do Berlina, kilku godzinnym pobycie na Alexander Platz w tamtejszych sklepach ( to opowieść na inną okazję ), dojechaliśmy do Sea Life. Obiekt zlokalizowano w zabudowaniach przylegających do hotelu Raddison Blue nie daleko od wspomnianego Alexander Platz. Przy okazji pamiętajcie o wykupieniu biletów parkingowych.

 

 

Kilka opisowych słów o samym miejscu. W akwarium słodkowodnym i morskim o powierzchni 1800 m² można podziwiać sporą różnorodność gatunków - od małży, kolorowych rozgwiazd, koników morskich i płaszczek, po różne gatunki rekinów. W zbiornikach hodowlanych możecie z kolej obejrzeć narybek i potomstwo innych mieszkańców mórz. Akwaria są ciekawie i pomysłowo zaaranżowane, przez co oglądanie rybek staje się bardziej wciągające.

 

Największą chyba atrakcją kompleksu jest AquaDom, czyli największe na świecie akwarium cylindryczne. Ma 25 metrów wysokości, 12 metrów średnicy i mieści około 1 miliona litrów wody. Żyje w nim ponad 1500 egzotycznych ryb z niemal 100 gatunków. Jazda przeszkloną windą przez rafę koralową i ławice tropikalnych ryb robi wrażanie.

 

 

 

Usatysfakcjonowani możecie się również poczuć, odwiedzając salę zrobioną na planie koła, z akwarium poprowadzonym na całej długości ścian, niebieska poświata wypełniająca wnętrze i muzyka poważna powodują romantyczne i nastrojowe odczucia.


Uzupełnieniem akwaryjnych atrakcji jest lustrzany labirynt. Nie wiem co mają wspólnego lustra z rybami, to chyba taka niemiecka wariacja rozrywkowa. W każdym razie można się trochę pośmiać i porobić sobie zwariowane zdjęcia. Rozmieszczone w sprytny sposób lustra na 100 m² dają całkiem zabawne efekty optyczne.

 

Ogólnie Sea Life to ciekawy pomysł na wyprawę ale dla bardziej zaawansowanego berlińskiego turysty, który odwiedził już inne miejsca i szuka czegoś nowego. Po prostu w tym mieście jest dużo innych ciekawszych lokalizacji. Kończąc narzekanie, w mojej subiektywnej ocenie całość nie poraża w jakiś wyjątkowy sposób swoją oryginalnością a wycieczka po całości jest nieco za krótka w stosunku do ceny biletu. Nie chce Was jednak zrazić, daje temu miejscu w 10 punktowej skali fajności ocenę pomiędzy 6 a 7 czyli całkiem nieźle.