Kalejdoskop Szczeciński. Miasto widziane z wielu perspektyw

10.06.2026 0 komentarzy
Autor: Piotr Żelachowski, Zdjęcia: Archiwum Artystki

Szczecin można fotografować na wiele sposobów. Można pokazywać jego zabytki, nowe inwestycje, portowe dźwigi czy znane miejskie panoramy. Marta Wróblewska postanowiła jednak spojrzeć na miasto inaczej. W projekcie „Kalejdoskop Szczeciński” dobrze znane miejsca zamieniają się w wielobarwne kompozycje pełne symetrii, detali i nieoczywistych połączeń.

Od pierwszych prac inspirowanych Muzeum Techniki i Komunikacji, przez wystawy, warsztaty i autorskie kolekcje plakatów oraz gadżetów, projekt stale się rozwija, zachęcając mieszkańców do odkrywania Szczecina na nowo. O miejskich inspiracjach, spacerach, rozmowach z mieszkańcami i miejscach, które wciąż potrafią zaskoczyć, rozmawiamy z Martą Wróblewską – autorką Kalejdoskopu Szczecińskiego.

 

 

hot°: Od naszego ostatniego wywiadu minęło już trochę czasu. Jak dziś patrzysz na rozwój Kalejdoskopu Szczecińskiego?

 

Kalejdoskopowy projekt rozwija się razem ze mną. Nie zamykam go w sztywnych ramach – pozwalam mu ewoluować, jednocześnie się samej dużo ucząc, nie tylko tworzenia, ale też komunikacji i dzielenia tej wędrówki z innymi.

 

 

hot°: W Twoich pracach widać nie tylko architekturę, ale też klimat miasta i jego codzienność. Co według Ciebie najbardziej wyróżnia Szczecin?

 

Uważam, że lokalizacja miasta nad rzeką ma kluczowe znaczenie, gdyż Szczecin to miasto z morską duszą, a bliskość Odry tworzy unikalny klimat, który w połączeniu z historią oraz doświadczeniami jego mieszkańców prowadzi do znanego nam efektu końcowego. Dlatego ważne jest, abyśmy uczyli się, jak łączyć pokolenia przez poznawanie opowieści o miejscach z przeszłości.

 

hot°: Czy zdarza się, że mieszkańcy odzywają się do Ciebie po publikacji prac i piszą, że dzięki nim spojrzeli na jakieś miejsce w Szczecinie trochę inaczej?

 

Tak, choć teraz postrzegam to raczej jako naszą wspólną wędrówkę. Projekt stał się platformą do wymiany doświadczeń i kolekcjonowania wspomnień. Ja dzielę się obrazem, a mieszkańcy odwdzięczają się swoimi historiami. Razem uczymy się patrzeć na Szczecin z różnych, często bardzo osobistych perspektyw.

 

 

hot°: Jak wygląda proces tworzenia jednej pracy dziś? Czy nadal zaczyna się od spacerów po mieście?

 

Szczerze mówiąc, w ostatnich latach odbyłem nieco mniej spacerów. Teraz staram się na nowo odkrywać miasto. Mam jakąś bazę zdjęć, wiele z nich nie doczekało się jeszcze edycji czy kalejdoskopowej publikacji, a z racji ograniczonego czasu i potrzeby balansu życiowego działam troszkę bardziej projektowo, szczególnie w kontekście mikrodziałań związanych z wydarzeniami.

 

Zastanawiam się, co już jest, czego nie ma, gdzie warto zajrzeć, a i tak nie dotrę wszędzie. Artystyczne flow spotykam gdzieś pomiędzy, szczególnie podczas tworzenia analogowych, częściowo recyklingowych kolaży, które finalnie poddawane są także transformacjom do form cyfrowych. To opowieść o czasie i miejscu składająca się z wielu mniejszych elementów.

 

hot°: Ostatnio mocniej rozwijasz warsztaty i spotkania z ludźmi. Co daje Ci bezpośredni kontakt z uczestnikami takich wydarzeń?

 

Dzięki nim poznaję prawdziwy, nieoczywisty Szczecin, ale też uczę się komunikacji z odbiorcami. Tworzę przestrzeń na ich indywidualne opowieści o miejskich wędrówkach, które często stają się dla mnie nową inspiracją.

 

To dla mnie niezwykle ważne, bo żyjemy w ciągłym biegu i rzadko mamy okazję, by się zatrzymać i zrobić coś bezinteresownie dla siebie. Moje warsztaty stały się formą rozmowy – nie tylko z drugim człowiekiem, ale też z własnym, wewnętrznym 'ja'.

 

 

hot°: Szczecin cały czas się zmienia. Czy są miejsca, które dziś inspirują Cię bardziej niż kilka lat temu?

 

Szczecin nieustannie mnie uczy i inspiruje. Ostatnio, przygotowując niespodziankę dla uczestników gry miejskiej z Centrum Językowym Pear, odkryłam na nowo Dąbie i inne części Prawobrzeża. To rejony pełne nieoczywistych zakamarków, a samo jezioro ma tam swój absolutnie wyjątkowy klimat. Tam jest też pewien spokój, który na lewym brzegu odnajduję zazwyczaj podczas wędrówki na Gocław.

 

 

hot°: Twoje projekty coraz częściej pojawiają się również poza Internetem — w formie wystaw, warsztatów czy różnych realizacji. W jakim kierunku chciałabyś rozwijać Kalejdoskop Szczeciński?

 

Myślę, że na chwilę obecną byłyby to dwie gałęzie działania, czyli ta już znana artystyczna łącząca różne dziedziny sztuk wizualnych, a dodatkowo warsztaty , gdzie kreatywność mogłaby spotykać się z rozwojem.

 

Stąd też wspólnie z Germania Studio języków obcych chciałybyśmy zorganizować nie tylko klasyczne warsztaty kolażu kreatywnego o tematyce szczecińskiej, ale także takie, podczas których uczestnicy mieliby możliwość przełamania swoich barier językowych, kiedy np. uczyli się języka obcego lat x wstecz, gdzieś się tam z nim zetknęli, ale trudno im się otworzyć na konwersację.

 

 

hot°: Gdybyś miała pokazać osobie spoza Szczecina jedno miejsce, które najlepiej oddaje klimat tego miasta — co by to było i dlaczego?

 

Gocław, zdecydowanie. Obecnie Niebuszewo jest bliskie memu sercu, ale możliwość posiedzenia nad Odrą na północy Szczecina to doświadczenie wyjątkowe: nigdy nie wiesz, co przypłynie, jaki statek zobaczysz, i mieszkańcy tworzą tam swoisty klimat, który nie zawsze jest osiągalny w turystycznej części miasta.

 

 

Kalejdoskop Szczeciński

Kalejdoskop Szczeciński

 

Komentarze

Komentarze

Brak komentarzy.

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach i opiniach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Publikowane komentarze są tylko i wyłącznie prywatymi opiniamii użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.