Kashia Vega i jej „Kropla”. O muzyce, emocjach i odnajdywaniu własnego głosu

11.06.2026
Autor: Piotr Żelachowski

Kashia Vega właśnie wydała swój debiutancki album „KROPLA” – płytę, która jest zapisem ważnego etapu w jej życiu i artystycznej drodze. Artystka pochodząca ze Szczecina, od lat mieszkająca w Berlinie, opowiada w swoich utworach o zmianach, emocjach, kobiecej sile i szukaniu własnego miejsca. Choć z muzyką związana jest od wielu lat, dopiero teraz postanowiła zamknąć swoje doświadczenia w pełnym albumie. O kulisach jego powstawania, premierowych koncertach, inspiracjach i relacji ze Szczecinem rozmawiamy z artystką.

 

hot°: „KROPLA” – już sam tytuł jest bardzo symboliczny. Co oznacza dla Ciebie i w jakim momencie życia powstał ten album?

 

KROPLA, czyli tytuł mojego debiutanckiego albumu, jest dla mnie przede wszystkim metaforą życia w procesie - w ciągłym ruchu, zmianie, przepływie. Woda płynie, nigdy nie stoi w miejscu, i dokładnie tak postrzegam zarówno życie, jak i nas samych.

 

Kropla wody stała się dla mnie też symbolem kobiecej natury - z jednej strony delikatnej i wrażliwej, a z drugiej niezwykle silnej, dzikiej i nieposkromionej. To energia, która potrafi transformować - siebie i świat wokół, jak rzeka, która z czasem tworzy doliny. Kropla ma też w sobie niezwykłą cierpliwość - krok po kroku potrafi kształtować nawet skałę. I to jest mi bardzo bliskie w rozumieniu kobiecej siły.

 

Ten album powstał w momencie mojego życia, kiedy sama przechodziłam przez głęboką wewnętrzną transformację. To był czas odnajdywania siebie na nowo - swojego głosu, swojej wrażliwości, ale też swojej siły.

 

Równolegle bardzo intensywnie pracowałam i spotykałam się z kobietami - zarówno zawodowo, w kontekście współpracy międzynarodowej, jak i prywatnie, uczestnicząc w kręgach kobiet i warsztatach rozwojowych.
Te doświadczenia naturalnie zaczęły się przenikać, a „KROPLA” stała się ich wspólnym językiem - opowieścią o procesie, kobiecości i powrocie do siebie.


hot°: Premiera za Tobą - jakie emocje zostały po tym pierwszym spotkaniu z odbiorcami?

 

Trudno ubrać w słowa to, co zostaje po wydaniu debiutanckiej płyty - szczególnie takiej, która od A do Z jest zapisem mojej drogi. „KROPLA” jest dla mnie odzwierciedleniem doświadczeń, przemyśleń i wewnętrznego rozwoju, przez który przeszłam.

 

Jeśli miałabym nazwać te emocje, to najbliżej im do euforii, ale też ogromnej wdzięczności i poczucia spełnienia. Wdzięczności za to, że dzięki determinacji, wierze w siebie i miłości do muzyki udało mi się zrobić ten krok. Bo wydanie płyty to naprawdę złożony proces - wymagający cierpliwości, wytrwałości i wielu decyzji na różnych poziomach.

 

To też wdzięczność wobec ludzi, których spotkałam po drodze - tych, którzy wnieśli do tego projektu swój talent, swoją wrażliwość, swoją mądrość. I przede wszystkim uwierzyli w „KROPLĘ” i zobaczyli w niej coś, czemu warto poświęcić czas i energię.

 

Samo premierowe spotkanie z publicznością było dla mnie czymś wyjątkowym. Po raz pierwszy mogłam zaprezentować ten materiał nie tylko solo, ale w kobiecym trio - z Joanną Kraszewską-Mycą i Moniką Fortuniak. To zupełnie nowa jakość - każda z nas wnosi swoją wrażliwość i razem tworzymy brzmienie, które nadaje „KROPLI” kolejny wymiar na scenie.

 

Na koncertach premierowych w Szczecinie i Warszawie towarzyszył nam również gość specjalny - Damian Ukeje, z którym nagrałam duet „O tej, co kochała za bardzo”. Damian symbolizuje męski pierwiastek na tej płycie i wnosi do tej opowieści swoją piękną, ważną energię - dlatego jego obecność była dla mnie bardzo ważna.

 

Ale chyba najmocniejsze są dla mnie reakcje ludzi. Kiedy słyszę po koncertach, że to był wieczór, który kogoś poruszył albo nawet coś w nim zmienił… że ta muzyka trafia gdzieś głęboko - to zostaje ze mną na długo. I wtedy naprawdę czuję, że to ma sens. Że to, co robię, rezonuje - a w tym właśnie, dla mnie, jest istota sztuki.


hot°: Jak wyglądał proces powstawania „KROPLI”? Bardziej intuicja czy jednak kontrola i plan?

 

Szczerze? I intuicja, i plan. Tworzę od trzynastego roku życia, więc przez lata powstało naprawdę wiele utworów. Ale przełomowym momentem był singiel „Zew natury”. To właśnie przy nim poczułam, że chcę nim wejść na rynek muzyczny.


W tym samym czasie byłam w intensywnym procesie wewnętrznych przemian i zaczęły powstawać kolejne piosenki, które naturalnie rozwijały tę historię. Nie zawsze chronologicznie - raczej intuicyjnie. I w pewnym momencie zrozumiałam, że to nie jest już tylko materiał na jeden singiel, ale na cały album.

 

Ogromnie ważna była współpraca z Filipem Sternalem, który stworzył aranżacje do płyty. Jego wrażliwość pięknie spotkała się z moją i pomogła nadać tej historii odpowiedni kształt.


Równie ważna była warstwa wizualna - pracowałam z Zajawka Pictures, łącząc dźwięk, słowo i obraz. Potem przyszły nagrania, produkcja, dystrybucja i budowanie narracji wokół premiery.


Więc tak - był plan, który z czasem stawał się coraz bardziej wyraźny, ale bardzo dużo było też w tym zaufania do intuicji.


hot°: Visual story do albumu to ważny element całości. Jaką rolę pełni obraz w Twojej twórczości?

 

Bardzo ważną. Muzyka jest językiem uniwersalnym, ale słowa już nie zawsze - trzeba je rozumieć. Obraz natomiast znowu otwiera tę uniwersalność. Dlatego łączenie dźwięku, słowa i obrazu daje mi możliwość budowania głębszych znaczeń i otwierania nowych przestrzeni interpretacji.

 

Na przykład w teledysku do „Koni” pojawia się symbolika gonitwy myśli i moment odzyskiwania sprawczości - poprzez obrazy, które rozwijają tę historię. Z kolei przy „Bogini Wody” powstała animacja poklatkowa tworzona przez wiele miesięcy, łącząca różne dziedziny sztuki.


Dla mnie obraz nie jest dodatkiem, tylko integralną częścią opowieści - i pozwala dotrzeć do ludzi niezależnie od języka.


hot°: W Twojej muzyce jest dużo emocji, ale bez przesady i teatralności. To świadomy kierunek?

 

Myślę, że to jest bardziej naturalne niż zaplanowane. Nigdy nie zależało mi na tym, żeby pokazywać emocje w sposób przerysowany. Bardziej interesuje mnie prawda - taka cicha, subtelna, ale przez to często mocniejsza.
Zależy mi też na tym, żeby zostawić przestrzeń dla słuchacza - żeby mógł wejść w tę muzykę ze swoimi emocjami i własną historią.


hot°: Czy jest utwór z tej płyty, który jest dla Ciebie szczególnie osobisty albo trudny?

 

Myślę, że każdy z tych utworów jest osobisty, bo każdy jest zapisem jakiegoś etapu tej drogi.


Ale jeśli miałabym wskazać jeden szczególnie, to byłby to „O tej, co kochała za bardzo”, który powstał w dla mnie emocjonalnie bardzo trudnym czasie. To była forma autoterapii, ale jednocześnie piosenka ta niesie w sobie dużo nadziei i przemiany.

 

Pierwsza wersja była bardziej surowa, fortepianowa. Dopiero później, z Filipem Sternalem, powstała lżejsza aranżacja. Pojawił się też pomysł duetu - i bardzo się cieszę, że to właśnie Damian Ukeje stał się częścią tej historii, nadając jej nowy wymiar.


hot°: Jak zmieniłaś się jako artystka od poprzednich projektów do „KROPLI”?


To pewnie najlepiej byłoby zapytać osoby, które znają mnie od lat - ale wiem, że ta zmiana jest duża. Sama to czuję. Jestem dziś w zupełnie innym miejscu - nie tylko emocjonalnie, ale też jako artystka. Zmienił się również mój głos - nabrał głębi i mocy razem ze mną.

 

Dobrym symbolem tej drogi jest dla mnie „Lwica”. Kiedy ją pisałam w języku angielskim - polska wersja powstała później - ta siła już we mnie była, ale jeszcze jej nie czułam. Dziś mam poczucie, że jest we mnie zintegrowana.

Uczyłam się i jednocześnie integrowałam to, o czym opowiadam w tych piosenkach.

 

Często śpiewałam o miejscu, w którym jeszcze nie byłam w pełni - ale które już we mnie było jako kierunek. Dziś czuję dumę, ale też ogromną czułość wobec siebie sprzed lat.


hot°: Jesteś w ciągłym ruchu — koncerty, wyjazdy. Jak to wpływa na tworzenie? Pomaga czy rozprasza?

 

Myślę, że jest w tym więcej plusów niż minusów. Podróże i koncerty bardzo mnie wzbogacają - poszerzają perspektywę i wrażliwość.

 

Samo koncertowanie to dla mnie jedna z najpiękniejszych części tej drogi. Moment, w którym mogę stanąć na scenie i podzielić się tym, co powstało gdzieś bardzo głęboko we mnie - i zobaczyć, jak to rezonuje z ludźmi. To jest dla mnie esencja bycia artystką.


Z drugiej strony - jako niezależna twórczyni pełnię wiele ról jednocześnie: od artystki, przez organizatorkę, po social media menadżerkę. Pracuję jednak nad tym, aby coraz więcej spraw organizacyjno-logistycznych móc delegować i wracać do tego, co jest dla mnie najważniejsze.


A jeśli chodzi o sam proces twórczy - on właściwie nigdy się nie zatrzymuje. Nawet w tym tempie życia. Wystarczy chwila przy fortepianie albo impuls, który pojawi się w głowie - i już rodzi się nowa melodia czy tekst. Mam w telefonie mnóstwo takich krótkich nagrań, z których później powstają pełne utwory.


I co ciekawe, ogromną inspiracją są dla mnie też sami odbiorcy. Po koncertach słyszę różne sugestie - na przykład, żeby jeszcze więcej grać muzyki instrumentalnej albo żeby częściej śpiewać po francusku. To wszystko zostaje ze mną i zaczyna pracować gdzieś w środku.


Więc tak - ten ruch czasem wymaga balansu, ale jednocześnie daje mi ogromną energię i inspirację. I czuję, że bardzo mnie rozwija - nie tylko jako artystkę, ale też jako człowieka.


hot°: Szczecin - wracasz tu po premierze. Jakie to dla Ciebie miejsce dziś? Bardziej baza czy punkt startowy?

 

Szczecin to moje korzenie. To tutaj się urodziłam, tutaj zaczęła się moja droga muzyczna i tutaj nagrałam „KROPLĘ”.


Od lat mieszkam w Berlinie, ale coraz więcej dzieje się dla mnie szerzej - w Niemczech i poza nimi.


Szczecin jest dla mnie czymś więcej niż początkiem - to miejsce, do którego wracam, żeby się zatrzymać i z którego wciąż wyruszam dalej.


hot°: Jak chciałabyś, żeby odbiorcy słuchali tej płyty - jako całości czy pojedynczych utworów?

 

To jest właśnie urok tej płyty, że można słuchać jej i tak, i tak. Każdy utwór jest osobną historią, więc każdy może znaleźć coś dla siebie.


Ale bardzo polecam słuchanie całości - bo wtedy ta opowieść naprawdę się rozwija i pokazuje swoją pełnię.


hot°: Co dalej po „KROPLI”? Masz już w głowie kolejny kierunek czy dajesz sobie chwilę?

 

Nie daję sobie chwili - może tylko krótki oddech. Czuję, że teraz wszystko się zaczyna.


Teraz najważniejsze jest dla mnie, żeby „KROPLA” docierała do ludzi - poprzez koncerty i spotkania.

 

Ale równolegle cały czas tworzę i zbieram nowe inspiracje. Czuję, że mam w sobie bardzo dużo muzyki, którą chcę pokazać światu.

 

Jestem gotowa na kolejny etap tej drogi. Bo każda kropla, kiedy zaczyna płynąć, już się nie zatrzymuje.