Artystyczny Szczecin: Wojtek Szmach

31.12.2015
Autor: Natalia Mucha, Zdjęcia: Archiwum

Wojciech Szmach jest jednym z czterdziestu półfinalistów „Mam Talent”. Ma 21 lat, pochodzi z Lipian. Uczy się w Studium Artystycznym Top-Art w Szczecinie.

 


Jak samopoczucie przed  półfinałowym występem? Nerwy, stres?
 
Nerwów nie ma, przygotowuje się w domu. Trochę radzę się swoich profesorów w szkole artystycznej Top-Art. Myślę, że będzie dobrze.
 
Nastawiasz się na finał?                                    
 
Nie. Nie  nastawiam się.
 
Dlaczego? Przecież trzeba wierzyć w siebie.   
 
Wiadomo, tylko widzisz, trochę skrócono mój występ castingowy... śpiewałem 2 piosenki, jedna się spodobała, druga nie..  Występ w „Mam Talent” traktuję jako zabawę, nie liczyłem na żadne „przejście dalej”. Jednak w sobotę chce dać z siebie wszystko. Dać taki występ z którego będę dumny.
 
A gdyby jednak?
 
Wtedy, byłbym prze szczęśliwy.  W półfinale zaśpiewał bym  autorską piosenkę. Co prawda, jeszcze jej nie napisałem, ale do tego czasu na pewno bym ją stworzył. Wiem też, że poszedł bym na drugi dzień do „Dzień Dobry TVN”. W sumie już tam raz byłem. Właśnie to jest to, że zaprosili mnie dzień przed moim castingiem, więc można stwierdzić, że im się spodobałem.
 
Jak oceniasz swój występ w „Dzień Dobry TVN”?
 
Śpiewanie o 8.30 rano jest bardzo ciężkie, dodatkowo świadomość tego, że jest się na wizji i gdzieś tam ogląda mnie spora grupa ludzi jest stresująca. Zaśpiewałem na żywo, nigdy bym się nie zgodził śpiewać z playbacku, Jest to moim zdaniem ujmą dla artysty. Wiadomo  pomyłki się zdarzają, ale to jest normalne.

 


A jak wrażenia  z castingu?
 
Trochę musiałem zaczekać na swój występ -  prawie 8 godzin.  Jednak atmosfera była bardzo w porządku.  Wychodziliśmy często na balkon, gdzie rozmawialiśmy z Hołownią i Prokopem. Przyjechałem ze swoimi koleżankami, które były dla mnie wielkim wsparciem i odegrały zdecydowanie większą rolę niż zostało to pokazane w telewizji.
 
Po castingu?
 
Nie byłem przekonany, czy dobrze mi poszło. Gdy dostałem SMS-a, że się zakwalifikowałem do następnego etapu – nie uwierzyłem. Myślałem, że ktoś sobie jaja ze mnie robi, że jakiś znajomy stroi sobie żarty.
 
Występ w „Mam Talent”  jest stresującym przeżyciem?
 
Nie było takiego wielkiego stresu jak śpiewałem. Mam tak, że bardziej stresuję się mową niż śpiewem.  Gdy mówię to jestem  niepewny, zamknięty, introwertyczny. Wiedziałem jednak co mam zrobić, była to  niewątpliwie zasługa Małgorzaty Foremniak, która poradziła mi, abym zapomniał o telewizji, publiczności i całym świecie.         
Miałem się po prostu wczuć.

 



I to była dobra rada..
 
Bardzo dobra rada,  zamknąłem oczy, zaśpiewałem i to było to. Potem chwila ciszy, posępne miny i komentarz  Małgorzaty Foremniak, który zapamiętam na długo: Dałam Ci szansę, myślałam że jej nie wykorzystasz, ale Ty... chwila ciszy... wykorzystałeś ją.
 
Po gimnazjum przestałeś śpiewać... dlaczego?
 
Gimnazjum sprawiło, że bardzo zamknąłem się w sobie. To było ciężkie, straciłem wiarę w siebie. Stało się to przez moich rówieśników. Wiesz, mogłem w gimnazjum ich po prostu zignorować.. ale jednak mentalność  15-latka jest taka, że chce się przypasować do grupy. Mimo prób, ciągle byłem na uboczu. Lepiej się nie  wybijać, bo potem jest się na językach.
 
Rówieśnicy dokuczali Ci przez to, że śpiewałeś?
 
Tak, co się będę wstydził. Ale sporo się już zmieniło, osoby, które w tamtym czasie nie byli mi za bardzo przychylne,  dorosły. Bardzo często teraz piszą do mnie, że super występ i że są w podziwie.
 
 Zmieniłeś się i Ty? Muzyka  otworzyła Cię na nowo?
 
Tak. Otworzyłem się ponownie  na śpiewanie i kontakty międzyludzkie, Jestem bardziej pewny siebie.  Moje ego zostało troszeczkę podniesione. W relacjach międzyludzkich byłem zawsze taki inside, zamknięty. Teraz zauważyłem, że łatwiej przychodzi mi nawiązywanie kontaktów. Co więcej, stałem się bardziej aktywny.  Jeszcze rok temu nic nie robiłem, nie chciało mi się chodzić na zajęcia i nie miałem żadnego celu. Po „Mam Talent” dostałem tyle energii, że robię wszystko, a  jest to tak fajnie uczucie, że nie chce się przestawać.

 


 
Z jakimi opiniami na swój temat spotkałeś się do tej pory?
 
Wiadomo są pozytywne i negatywne. Mam taki charakter, że przejmuję się  wszystkim.  Po każdym występie analizuję komentarze.. non stop... co chwilę odświeżam strony... staram się jednak nie brać tych opinii do siebie. Najczęściej są one bez pokrycia. Przypadkowe hejty.  Ostatnio czytałem, że zapłaciłem za wywiad.
 
Czy Twoja rodzina i znajomi wspierają Cię podczas przygotowań?
 
Tak, mam naprawdę bardzo dużo wsparcia od rodziny i znajomych, od rodzin znajomych, rodziny rodziny i znajomych moich znajomych
 
Jaka była ich reakcja na wiadomość o Twoim sukcesie?
 
Moi znajomi od początku byli przekonani, że mam talent i przejdę dalej. Rodzice też, z tym  że tata myśli jednak bardziej praktycznie o mojej przyszłości i niekoniecznie do czasu kiedy zobaczył mnie  jak śpiewam  wierzył w to, że gdzieś tam mogę zaistnieć..
 
A Ty wiążesz z muzyką swoją przyszłość?
 
Nie do końca jestem jeszcze przekonany, że wyżyje z samej  muzyki. W tych czasach jest to naprawdę bardzo ciężkie. Kiedyś z tego co wiem, było zupełnie inaczej, bardziej szanowało się  artystę. Jednak po to się uczę śpiewać, żeby koncertować  i w przyszłości wydać płytę..
 
 Kariera solowa?
 
Tak, tak.. Może kiedyś założę jakiś zespół..Jednak z zespołem łatwiej gdzieś tam się przebić, niż samemu z fortepianem i z gitarą.
 
Czym chcesz zaskoczyć jury i publiczność w swoim następnym występie?
 
Jestem wokalista, który śpiewa zazwyczaj piosenki liryczne, wykorzystuję w nich swoją wrażliwość. A teraz idąc dalej za tą formułą programu, chce zaskoczyć tym, że pokaże się trochę z mocniejszej strony. Utwór, który chce wykonać jest bardziej rockowy. Wiadomo trzeba włożyć w niego dużo feelingu, ale jest  jednocześnie mocny, ma pazur i można pokazać swoje umiejętności wokalne. Wydaję mi się, że to będzie bardzo dobry wybór.
 
Czego Ci życzyć przed występem?
 
Żebym nie miał problemów technicznych i żeby mój głos był w jak najlepszej kondycji.